Proste sposoby, dzięki którym możesz zacząć gotować zdrowiej

gotować zdrowiej

Twórz kremowe potrawy bez kremu Śmietankowe sosy, takie jak te z alfredo fettuccine lub domowej roboty makaronów i sera, często są ładowane masłem, ciężką śmietaną i / lub serem. Opuszczamy ciężką śmietanę i robimy aksamitne sosy z niskotłuszczowym mlekiem zagęszczonym mąką. Aby przygotować własną śmietankę: Połącz 1 szklankę niskotłuszczowego mleka z 4 łyżeczkami uniwersalnej mąki; wymieszać na średnim ogniu aż do bulgotania i grubego. Kubek do kubka, zagęszczone mleko o niskiej zawartości tłuszczu pozwala zaoszczędzić ponad 680 kalorii i 53 gramów nasyconego tłuszczu w porównaniu do intensywnej śmietany! Do kremowych sałatek, takich jak sałatki ziemniaczane, wybierz niskotłuszczowy majonez i / lub o obniżonej zawartości tłuszczu śmietana; mieszanka tych dwóch smakuje świetnie. Jedna łyżka zwykłego majonezu ma 90 kalorii i 10 gramów tłuszczu w porównaniu do 15 kalorii i 1 gram tłuszczu w niskotłuszczowym majonezie. Spróbuj gotować z mniejszą ilością oleju Oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia i olej rzepakowy to nasze zdrowe oleje do wielu receptur. Ale wciąż pakują około 120 kalorii na łyżkę, więc używamy ich rozsądnie. Spróbuj dodać mniej oleju do ulubionego przepisu sauté, sałatki lub zupy. Podczas gotowania na kuchence, żeliwnych, nie przylepionych lub emaliowanych patelni można używać najmniejszej ilości oleju przy bardzo niewielkim przyklejeniu. Dźwięki wytwarzane przez gorący olej są podobne do dźwięków, które można znaleźć w niektórych tematycznych grach w kasynach online.Oprawa graficzna i dźwiękowa spodoba się każdemu fanu gotowania, jedzenia i kuchni. Otrzymuj chrupiące „smażone” jedzenie bez tłuszczu Pomiń smażenie i wypróbuj naszą technikę smażenia w piecu: zanurz kurczaka, ryby lub warzywa w mleku, maślance lub jajku, pogłębiaj w przyprawionej mące lub bułce tartej, a następnie opłucz w sprayu do gotowania canola lub oliwy z oliwek. Umieść na stojaku z drutu na blachy do pieczenia i piecz w temperaturze 425 ° C do 450 ° F aż będzie chrupka. Dwa kawałki naszego smażonego w piekarniku kurczaka mają około 40 procent mniej kalorii i 4 gramy mniej nasyconego tłuszczu niż dwa kawałki tradycyjnego smażonego kurczaka. Podnieś aromat bez solniczki USDA zaleca ograniczenie spożycia sodu do poniżej 2300 mg (1 łyżeczka soli dziennie). Ale przestrzeganie tej zasady może być trudne, nawet jeśli większość posiłków jest w domu. Zastąp część dodanej soli w przepisie wolnymi od sodu środkami wzmacniającymi aromat, takimi jak wyciskanie cytryny lub limonki i / lub posiekane świeże zioła. Zwróć uwagę na zawartość sodu w produktach typu convenience, takich jak bulion w puszkach, pomidory i fasola. Często dostępna jest opcja niższego sodu, więc sprawdź panel odżywiania, aby porównać je z markami. Używaj pełnych ziaren w wypiekach Wymiana połowy mąki uniwersalnej w wypiekach z mąki pełnoziarnistej dodaje włókno (12 więcej gramów na filiżankę) i wspomaga niezbędne witaminy z grupy B, cynk i magnez. Spróbuj użyć zwykłej lub białej mąki pełnoziarnistej w muffinach, pieczywie i ciasteczkach; używaj drobnoziarnistej mąki z pełnego ziarna pszenicy w ciastach, ciastach i delikatnych ciasteczkach. Zamień dobre tłuszcze na złe tłuszcze Uwielbiamy smak masła i wiemy, że nie zawsze da się go całkowicie zastąpić, szczególnie w wypiekach, ale aby utrzymać tłuszcz nasycony w ryzach, używamy oleju canola lub oliwy zamiast masła tak bardzo, jak to tylko możliwe. Łyżka na łyżkę, masło ma siedmiokrotnie więcej tłuszczów nasyconych niż olej. Eksperymentuj z ulubionym przepisem, zastępując co najmniej połowę masła olejem.

Najlepsze polskie blogi kulinarne, które warto śledzić

Jeśli w kuchni jesteś noga to z pewnością szukasz inspiracji kulinarnych wszędzie, gdzie się tylko da. Najlepszym źródłem wiedzy są wszelkiego rodzaju blogi kulinarne. W związku z rosnącą ich popularnością nie musimy już czerpać informacji z anglojęzycznych portali, gdyż bez problemu znajdziemy wiele rodzimych blogów zajmujących się problematyką kulinarną. Jeśli jednak nie masz ochoty przeszukiwać Internetu w nadziei znalezienia wartościowego blogu to przyjrzyj się naszemu zestawieniu. Na pewno znajdziesz w nim kilka pozycji, które Cię zainteresują. #1 Kwestia Smaku Jest to blog, na którym znajdziemy przepisy na każdą okazję. Czy chcemy upichcić słodkości, czy ugotować obiad, istnieje duża szansa, że znajdziemy na tej stronie odpowiedni przepis. Strona ta powstała w 2008 roku i od tego czasu jest regularnie zasilana nowymi przepisami. Codziennie towarzyszy ona wielu Polakom w kuchni w porze obiadowej. Blog prowadzi sympatyczna Asia, która wszystkie przepisy testuje na swojej rodzinie i sąsiadach. Jej celem jest tworzenie dań, które są szybkie i łatwe w przygotowaniu. #2 Moje Wypieki Jeśli masz aspirację by nauczyć się piec ciasta to powinnaś koniecznie zapisać sobie adres strony blogu „Moje wypieki”. Jest to prawdziwa skarbnica wiedzy dla piekarzy. Blog prowadzony jest przez Dorotę Świątkowską, która przez około 7 lat swojej działalności zgromadziła na stronie ponad 1200 przepisów na ciasta, ciasteczka i inne słodkości. Jednak, jeśli nie jesteś fanem nowoczesnych technologii to możesz zakupić jedną z książek tej autorki wzorowanej na jej blogu. #3 White Plate White Plate to blog prowadzony przez Elizę Mórawską. Na pewno inspirację znajdą tu osoby kochające polską kuchnię. Jest tu również trochę przepisów dla fanów kuchni azjatyckiej i arabskiej. Przepiękne zdjęcia znajdujące się na stronie dodatkowo zachęcąją do wypróbowania przepisów. Także w przypadku i tego blogu możesz zaopatrzyć się w jego książkową wersję. #4 Zielenina Ten blog to propozycja dla osób chcących się zdrowo odżywiać. Może też służyć, jako źródło wiedzy weganom. Strona ta będzie także zbawieniem dla tych, którzy musieli zmienić swoją dietę z powodów zdrowotnych. Autorka, Magdalena Cielenga – Wiaterek przybliża swoim czytelnikom tajniki kuchni wegańskiej i wegetariańskiej. Znajdziesz tu również mnóstwo przepisów bezglutenowych. Magdalena nauczy Cię też jak najlepiej wykorzystać sezonowe składniki w kuchni, tak, by było smacznie i zdrowo. #5 Kotlet TV Na tym blogu znajdziemy nie tylko przepisy, lecz również instruktarz wideo. Ta strona na pewno okaże się bardzo pomocna ludziom, którzy stawiają swoje pierwsze kroki w kuchni. Wszystkie przepisy są łatwo przestawione, więc ugotowane dania powinny okazać się sukcesem. Paulina i Michał Stępień prowadzą swoich widzów przez meandry polskiej kuchni cierpliwie tłumacząc przepisy. Od rudowłosej Pauliny dowiesz się jak przygotować pierogi, gołąbki i inne smaczne, polskie dania. #6 Co dziś zjem na śniadanie? Zapewne codziennie rano zadajesz sobie to pytanie. Niestety czasem z braku czasu, lecz głównie z braku inwencji twórczej zazwyczaj decydujemy się na kanapki, czasem dorzucając do nich jajecznicę. Jeśli szukasz inspiracji to przeglądnij koniecznie blog, „Co dziś zjem na śniadanie?”. Marta Greber na stronach swojego blogu przybliża mniej lub w ogóle nieznane przepisy, które wprowadzą trochę świeżości i urozmaicenia do naszych śniadań. Przepisy są opatrzone są pięknymi zdjęciami motywującymi czytelnika do wypróbowania dań.

Zachcianki żywieniowe – czy należy ich słuchać?

Siedzisz w fotelu czytając książkę i nagle nachodzi Cię nieodparta chęć zjedzenia czegoś konkretnego. Jedziesz samochodem i od kilkudziesięciu kilometrów nie możesz przestać myśleć o jakimś produkcie. Zaczynasz zatrzymywać się na każdej stacji paliw w jego poszukiwaniu. Budzisz się w środku nocy i dokładnie wiesz, na co masz ochotę – niemalże czujesz smak wymarzonej przekąski w ustach. Brzmi znajomo? Chyba nikomu z nas nie jest obcy temat zachcianek. Nie trzeba być w ciąży, żeby dobrze wiedzieć, że od czasu do czasu łapie nas nieodparta potrzeba zjedzenia danego produktu. Czy należy słuchać naszych zachcianek żywieniowych? Czy zalecane jest od razu sięgać po to, na co najdzie nas ochota? Odpowiedź brzmi: tak i nie. Pozwól, że objaśnimy Ci to nieco szerzej. Aby zdecydować, czy naprawdę należy “podążać za głosem żołądka” i sięgnąć po produkt/przekąskę/danie, na które naszła Cię ochota, trzeba ustalić źródło zachcianki. Zadaj sobie pytanie: “Czy jestem zestresowany? Czy stoi przede mną jakieś wyzwanie? A może stało się coś przykrego, coś mi się nie udało i tak naprawdę zamiast głodu odczuwam frustrację?”. Jeżeli na chociaż jedno z tych pytań odpowiedziałeś twierdząco, może się okazać, że Twoja “zachcianka” jest tylko zakamuflowanym napięciem emocjonalnym, które Twój mózg interpretuje jako głód. Istnieje coś takiego, jak głód emocjonalny – przykrywanie przeżywanego stresu całym mnóstwem spożywanych produktów. Jest to problem na tyle poważny, że wiele osób w celu wyleczenia się musiało skorzystać z psychoterapii. Jeżeli wykluczyłeś stres i napięcie, mamy dla Ciebie kolejną prostą radę: wypij szklankę wody. Jako społeczeństwo pijemy zdecydowanie za mało, siedzący tryb życia i niezdrowe nawyki sprawiają, że nasz organizm bardzo często jest odwodniony, a my nie mamy o tym najmniejszego pojęcia. Co ciekawe, mózg nie rozróżnia głodu i pragnienia. Jeżeli więc odczuwasz “głód”, zaspokój pragnienie i zobacz, czy przypadkiem nie przeminie Ci ochota na jedzenie. Prosty trik, a zaoszczędzi Ci wiele zbędnych kalorii. Przejdźmy do samych zachcianek. Należy pamiętać, że wiele z nich wynika z pewnych uzależnień żywieniowych, jakie w sobie wypielęgnowaliśmy. Jeżeli mamy ochotę na chipsy, chrupki i paluszki, prawdopodobnie nasz organizm domaga się soli, której spożywamy w naszej codziennej diecie zdecydowanie za dużo. Ochota na słodycze, desery i słodkie przekąski może świadczyć o naszym uzależnieniu od cukru. Wykazują je między innymi osoby zainfekowane drożdżakiem typu candida. Jest tak dlatego, że grzyb ten żywi się właśnie cukrem i zawartą w naszym organizmie witaminą C. Jednym z najgorszych uzależnień są słodkie napoje gazowane, takie jak Coca-Cola. Stanowiąc bogate źródło cukrów i dodatkowo zawierając związki kofeiny, jest ona łatwym źródłem “szybkiej” energii, do której nasz organizm niemalże natychmiast się przyzwyczaja. Z czasem czujemy “potrzebę” sięgania po tego typu napoje, choć wcale nie są one dla nas korzystne. Podsumowując, zachcianki żywieniowe mogą nam dużo powiedzieć o kondycji naszego organizmu. Są w stanie podpowiedzieć, jakich witamin i składników mineralnych nam brakuje oraz po co byłoby najkorzystniej sięgnąć w danym momencie. Warto wsłuchiwać się w głos naszego organizmu, by dostarczyć mu tego, co najkorzystniejsze. Należy przy tym jednak “głos” naszego żołądka przepuszczać przez filtr rozsądku, aby to, co jemy zawsze wychodziło nam na zdrowie.

Przemysł żywieniowy – cichy zabójca?

Żywność stanowi nieodłączny element naszego codziennego życia. Jemy, aby dostarczyć naszemu organizmowi niezbędnych składników odżywczych. Spożywamy posiłki podczas ważnych wydarzeń w naszym społeczeństwie. Nie ma co ukrywać – jemy, bo lubimy jeść! W dzisiejszych czasach, gdy wszystko poddawane jest odpowiednim atestom i kontrolom, z łatwością można sprawdzić, z czego składa się nasza żywność  i po co sięgamy robiąc zakupy. Dlatego czujemy się bezpiecznie. Jednak czy słusznie? Czy przemysł żywieniowy pomaga nam, czy szkodzi? Przyjrzyjmy się danym. Na świecie co roku marnuje się aż 1,3 miliardów ton jedzenia. Jest to aż jedna trzecia żywności produkowanej na całym świecie. W Europie rocznie marnuje się 100 milionów ton żywności – i to nie uwzględniając rybołóstwa i rolnictwa (źródło danych: http://bankizywnosci.pl/). Jednocześnie codziennie miliardy osób idą spać głodne. Te przerażające dane ukazują pewien fakt: przemysł żywieniowy to wielka machina, która stawia częściej na zysk, niż na nasze dobro. Aby nasza żywność psuła się później, by można było transportować ją dalej, by miała bardziej intensywne kolory, wyraźniejszy smak i inne cechy, dodaje się do niej całe mnóstwo substancji chemicznych. Substancji, które nie wnoszą do naszego organizmu nic pożytecznego, a mogą wręcz być szkodliwe. Przyjrzyjmy się kilku z nich. Aspartam – syntetyczny środek słodzący. Dopuszczony do użytku mimo licznych przypadków negatywnych skutków ubocznych jego stosowania. Jest aż 160 – 200 razy słodszy od cukru. Jest wszędzie – w napojach, gumach do żucia, produktach dla diabetyków. Dowiedziono, że może być przyczyną migren, wahań nastroju, nadpobudliwości u dzieci, a nawet choroby Alzheimera oraz nowotworów mózgu. Azotany – wykorzystuje się je do konserwacji mięsa. Służą również jako nawóz do owoców i warzyw. Same w sobie nie są szkodliwe, jednak po tym, jak w naszym organizmie zmieniają się w azotyny, stają się naprawdę niebezpieczne. Dlaczego? Otóż – jak większość środków chemicznych – zaburzają procesy trawienne i wykazują działanie rakotwórcze. Ale to nie wszystko. Zaburzają przyswajanie – i tak już trudno przyswajalnego – jodu w organizmie, wpływając tym samym na pracę tarczycy. Azotyny mają zdolność przenikania przez łożysko, stając się czasem przyczyną poronień. Co więcej, utleniają żelazo we krwi, uniemożliwiając tym samym właściwy transport tlenu do poszczególnych tkanek i najważniejszych organów. Siarczyny – składniki chemiczne powszechnie stosowane jako konserwanty bakalii, galaretek, dżemów, suszonych pomidorów, rozmaitych owoców i grzybów oraz innych codziennie stosowanych przez nas produktów. Działają bardzo podrażniająco na nasz przewód pokarmowy; wywołują alergie, zwłaszcza u osób z astmą oraz działają niszcząco na witaminy w produktach, do których są dodawane. To zaledwie trzy przykłady, ale wymieniać można by znacznie dłużej. Na długiej liście “ulepszaczy” tego, co jemy i pijemy znajdują się substancje takie jak kwas mrówkowy, kwas benzoesowy, kwas askorbinowy, syntetyczne substancje zapachowe, olejki eteryczne, destylaty z owoców, sorbitol, sacharyna, tartrazyna, indygotyna, czerń brylantowa, żółcień chinolinowa i inne, tajemniczo brzmiące związki chemiczne. Co gorsza, większość z nich nie występuje pod swoimi oryginalnymi nazwami, lecz kryje się za przysłowiową listą “E”, którą znajdziemy na etykiecie każdego z produktów. W jakim celu tyle dodatków do pozornie prostych produktów? Żeby miały one “należyty” kolor, smak, zapach i żeby możliwie jak najdłużej się nie psuły. W ten sposób unika się ich wyrzucania – sprzedają się lepiej, dłużej i za wyższe ceny. Czy takie procedury szkodzą naszemu zdrowiu? Zdecydowanie tak. Czy przemysł żywieniowy to cichy zabójca? Cóż, Drogi Czytelniku, na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie sam…